2 listopada 2011

Paradoksy.

Nie rozumiem. Tak, świat jest pełen paradoksów, a ludzie są ich składowiskiem. Ale nie rozumiem.  Spędzamy ze sobą masę czasu. W poniedziałek rozmawialiśmy przez telefon godzinę dwadzieścia minut. O wszystkim, o niczym też trochę. Dziś napisał. Raz, drugi. Więc myśli o mnie. Albo nie ma nikogo innego do kogo mógłby napisać. No dobrze. Załóżmy że myśli (to jest ta optymistyczna wersja). Ale co z tego wynika i jaki to ma wpływ na nasze relacje? Przez chwilę myślę sobie: TAK!!!, a zaraz potem następuje rozczarowanie. Czuję się jak Syzyf, taszczę ten kamień pod górę, ale w ogóle nie ma efektów i znowu budzę się na dole. Dobrze, będę cierpliwa, jestem cierpliwa. Ale też nie wiem, czy nasze kontakty to już wynik przywiązania i jakichś uczuć czy może po prostu nasze nie do końca normalne charaktery i ich reakcje. Obudź się, człowieku. Zobacz, to ma swoje powody. Obudź się i zareaguj. Chcę jasności. A kiedy ją mam, udaję że się przesłyszałam i brnę w to dalej.
Choć oczyma wyobraźni widzę uwieńczenie starań i mój odwrót na pięcie. Jak najdalej, w przeciwną stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz