5 grudnia 2011

K. K. B.

Gorzko pachną samotną jesienią
te wieczory bez Ciebie umarłe,
kiedy marzę zaplątany w jesień,
kiedy serce mnie dławi pod gardłem.

Kiedy liście żółtawym odblaskiem

spełzną na dół na ściśnięte pięście,
w mgłach daleko zagubiona radość,
w mgłach daleko zagubione szczęście.

Potem noce mnie ciszą umęczą,

myśli spali błyskawicą drżenie,
potem serce mi wydrze przymarłe
jesień w wieczór spłakany wspomnieniem... 



Ach, Krzysztofie. Wracam do Ciebie tej jesieni. Wracam. Ale nie przyjdę do siebie tak łatwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz